Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Niebanalne i proste przepisy na kolacyjne przysmaki- "Pyszne kolacje" Anna Starmach

Niebanalne i proste przepisy na kolacyjne przysmaki- "Pyszne kolacje" Anna Starmach

   Co dziś na kolację? To pytanie spędza sen z powiek niejednej pani domu. Kolacja jest posiłkiem, który często pomijamy. Nie mając pomysłu na smaczne danie rezygnujemy z przygotowywania choćby kanapek, na które nawet nie mamy ochoty. W dobie internetu nie powinniśmy mieć trudności ze znalezieniem przepisu na idealne kolacyjne danie, jednak ich ogrom potrafi przytłoczyć. Jeśli szukacie łatwych w przygotowaniu, a zarazem ciekawych pomysłów na kolację, ta książka jest własnie dla Was.




Opis:
   Ania Starmach, jurorka MasterChefa i MasterChefa Juniora, dzieli się swoimi najlepszymi pomysłami na wyjątkowe kolacje.
   Pachnące świeżymi ziołami pasty i hummusy, apetyczne zapiekanki i smakowite tosty, do tego pieczone warzywa z aromatycznym farszem, lekkie, soczyste sałatki albo sycące naleśniki. I jeszcze coś, co osłodzi twój wieczór: pyszny deser w postaci kruchych ciasteczek lub owoców pod gorącą kruszonką.
   Kolacja to często jedyna okazja w ciągu zabieganego tygodnia, aby spotkać się przy jednym stole. Warto się postarać, by był to czas wyjątkowy.
   Pyszne kolacje to zestaw kulinarnych pewniaków. Przepisów, dzięki którym szybko i z łatwo dostępnych składników wyczarujesz wspaniały posiłek dla siebie i swoich bliskich. W książce znajdziesz też praktyczne porady, jak dobrać odpowiednie wino do potrawy, jak je smakować i przechowywać, aby móc w pełni cieszyć się jego walorami.



Osobiście nie jestem wielką fanką książek kulinarnych. Częściej szukam przepisów w internecie i niejednokrotnie zdarzyło mi się zawędrować na stronę pani Starmach. Przepisy, które miałam okazję odtworzyć nigdy mnie jeszcze nie zawiodły, dlatego z chęcią sięgnęłam po jej nową pozycję.
W "Pysznych kolacjach" znajdziecie bardzo proste receptury, więc nawet jeśli nie posiadacie wybitnych zdolności kulinarnych, wyczarujecie pyszne potrawy! Książka będzie idealnym przewodnikiem dla zaprawionej w bojach kucharki, jak i dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z gotowaniem.
Autorka sięga po dobrze znane nam potrawy, nawet te zapomniane, i łączy je z nowoczesnymi przepisami. Fotografie dołączone do konkretnych przepisów wyglądają bardzo smakowicie i są ich idealnym uzupełnieniem. Zdjęcia mogą stanowić również jedną z propozycji podania i inspirację do dbania o estetykę posiłków, które przygotowujemy.
Całość składa się z trzech części. Przepisy zostały pogrupowane w propozycje na ciepło, na szybko oraz na słodko. Różnorodność gwarantuje, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Dodatkowo, na końcu książki pojawił się krótki poradnik dotyczący doboru odpowiedniego wina do potraw. Ja z pewnością z niego skorzystam!
Całość w mojej ocenie wypada bardzo korzystnie. Wydawnictwo również spisało się na medal, ponieważ książka jest wydana na grubym papierze. Poza świetnym efektem wizualnym, myślę, że to czyni ją znacznie odporniejszą na zniszczenia. Wszyscy wiemy, jak wygląda korzystanie z książek kulinarnych- mokre ręce nie służą delikatnym kartom. W takim wydaniu "Pyszne kolacje" posłużą Wam zdecydowanie dłużej.
Moja ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!




Godna uwagi kontynuacja historii z dreszczykiem- "Paranoja" Katarzyna Berenika Miszczuk

Godna uwagi kontynuacja historii z dreszczykiem- "Paranoja" Katarzyna Berenika Miszczuk

   Po przeczytaniu serii autorstwa Pani Miszczuk, w której królują słowiańskie demony i bóstwa, wiedziałam,że muszę sięgnąć po kolejne książki, które wyszły spod jej pióra. "Obsesję"' pochłonęłam w zawrotnym tempie i nic nie było mnie w stanie od niej odciągnąć. To połączenie kilku różnych gatunków okraszone lekkim stylem i dobrym poczuciem humoru. Znajdziecie tu cechy mrożącego krew w żyłach kryminału, podnoszącej tętno sensacji, ale i odrobinę romansu. Fabuła nie zostawia miejsca na nudę,a wątek kryminalny zmusza do ciągłego typowania na ślepo kolejnych sprawców przerażających morderstw. Zakończenie natomiast jest totalnym zaskoczeniem! 

   Kiedy usłyszałam o kontynuacji wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Jednak wiadomo, jak bywa z kontynuacjami. Jeśli jesteście ciekawi czy podczas lektury ogarnęła mnie paranoja zapraszam do dalszej lektury.



Opis:
Kontynuacja Obsesji autorki bestsellerowej serii „Kwiat paproci“ Katarzyny Bereniki Miszczuk.
Lato w Warszawie, pomimo leniwej, wakacyjnej atmosfery, obfituje w serię dziwnych samobójstw. Lekarz medycyny sądowej Marek Zadrożny zaczyna przyglądać się kolejnym przypadkom. Wbrew opinii policji samobójstwa wydają mu się podejrzane. Na palcu jednej z ofiar znajduje kawałek czerwonej nitki. Podobny wyciąga z kieszeni innego zmarłego. Nikt jednak nie wierzy w jego teorie, a on sam zaczyna zastanawiać się, czy ma paranoję. Tymczasem Joanna Skoczek, wygadana lekarka psychiatrii, wraca do stolicy po urlopie. Wciąż usiłuje otrząsnąć się po tym, jak ledwie uniknęła śmierci z rąk tajemniczego wielbiciela. A może to także tylko paranoja?

   Autorka w drugim tomie skupia się na przybliżeniu czytelnikowi postaci Marka Zadrożnego. W miarę rozwoju zdarzeń coraz częściej towarzyszymy mu w pracy lekarza medycyny sądowej. Do głosu dochodzą również postacie drugoplanowe, które poznaliśmy w pierwszej części. Dzięki tej różnorodności lektura jest znaczenie bardziej ciekawa.        Jedynym,maleńkim, minusem jest mniejsza dynamiczność zdarzeń, ponieważ często przeskakujemy między różnymi postaciami.
   Zmienia się również miejsce, gdzie rozgrywają się wydarzenia,ponieważ akcja toczy się na policyjnym komisariacie czy w zakładzie medycyny sądowej.
Odważę się stwierdzić, że ta część należy do panów. Zarówno Marek, jak i jego przyjaciel zajmujący się sprawą tajemniczych samobójstw, Sebastian- dają radę. Obaj są postaciami,które wzbudzają w czytelniku sympatie. Z przyjemnością śledziłam ich losy i obu kibicowałam w miłosnych podbojach. Podczas lektury nietrudno zauważyć zmiany, jakie zachodzą w Marku. Porzuca przelotne romanse i robi wszystko, by zbliżyć się do Joasi.    Jednak sprawa tajemniczych samobójstw nie daje mu spokoju. Tylko on widzi powiązania między śmiercią emerytki, projektantki mody i bezdomnego. A może to tylko paranoja?
Dużą niespodzianką była dla mnie postać prokurator Świetlik, która mimo kreacji wrednej, zrzędliwej, i (co istotne dla panów) niezbyt atrakcyjnej zyskała u mnie ogromną sympatię. Mam pewne przeczucia, jak dalej może potoczyć się jej los i bardzo liczę, że to właśnie ona zagra główne skrzypce w kolejnej część cyklu.
   Jednak nie bójcie się, autorka nie zapomniała o Joasi Skoczek. Nasza lekarka zmaga się z traumą po niedawnych wydarzeniach, które odcisnęły piętno na jej psychice. Do tego w jej życiu pojawia się były mąż, a jego obecność nie jest Joasi na rękę. Rozwój jej znajomości z Markiem nadal stoi pod znakiem zapytania, ponieważ kobieta po nieudanym małżeństwie boi się zaangażować w poważny związek.
   Powieść została bardzo dobrze przemyślana i napisana tak,by wodzić czytelnika za nos. Autorka utkała ciekawą, kryminalną historię na tle bogatych wątków fabularnych. Mimo, że lekturze nie towarzyszy tak wyraźne napięcie, jak poprzedniej części, to książkę czyta się z czystą ciekawością. Mroczniejsze opisy przyprawiają o gęsią skórkę.

   Styl pani Miszczuk wprost uwielbiam, a nuta humoru i kąśliwe komentarze niektórych postaci idealnie dopełniają całości. Ogromnym atutem jest tutaj wiedza medyczna autorki, którą przemyca na strony powieści. Dzięki temu wszystkie opisy sprawiają wrażenie bardzo realnych. Książkę, mimo sporej liczby stron, czyta się w zawrotnym tempie. Z niecierpliwością czeka się na rozwikłanie kryminalnej zagadki.
   Dużego plusa przyznaję za zakończenie, które mnie zaskoczyło. Jestem ciekawa czy Wy podczas lektury dobrze wytypujecie zabójcę. Wbrew pozorom, nie jest to takie oczywiste.
Po "Paranoję" sięgałam z ciekawością i pewną dozą obawy, jednak autorka mnie nie rozczarowała. Mimo, że "Obsesja" zrobiła na mnie większe wrażenie, to jej kontynuacja wypada całkiem nieźle i z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić. Sądzę, że fani pierwszego tomu będą usatysfakcjonowani lekturą. "Paranoja" to pełna tajemnic psychologiczna gra, w którą podczas lektury z pewnością dasz się wciągnąć. Tylko...uważaj na czerwone nitki. Nie zwiastują niczego dobrego.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
Moja ocena: 9/10


[PRZEDPREMIEROWO!] "Karminowe serce"- Dorota Gąsiorowska

[PRZEDPREMIEROWO!] "Karminowe serce"- Dorota Gąsiorowska

   Czy jest coś lepszego na chłodne, jesienne wieczory niż historia przepełniona zapachem kuszącej czekolady? "Karminowe serce" to niesamowicie ciepła i nostalgiczna opowieść, udowadniająca, że nadzieja umiera ostatnia. Burzliwe losy bohaterów dopełniają urokliwe opisy scenerii, w których rozgrywają się wydarzenia. Autorka ma ogromny talent do przenoszenia czytelnika w magiczne miejsca, które względnie mogą wydawać się zwyczajne. To idealny wypełniacz jesiennych wieczorów, który dobrze poczuje się w towarzystwie aromatycznej herbaty oraz przy akompaniamencie cynamonowych świec.




Opis:
   Kiedy Laura trafia do urokliwej cukierenki, której właścicielka od lat ręcznie wyrabia pachnące łakocie, nie może oprzeć się magii tego miejsca. Zapach aromatycznej czekolady i kolorowe, pękate słoje z żurawiną i migdałami przyprawiają ją o zawrót głowy.
   Laura boi się jednak, że ani przeprowadzka i nowy dom wśród wrzosowisk, ani bliskość magicznej cukierenki nie ukoją bólu po tym, co stało się kilka lat wcześniej. Wtedy ktoś, kto wydawał się bliski, sprawił, że serce Laury pękło, a jakaś część jej samej odeszła na zawsze.
   Dziewczyna nie podejrzewa jednak, że właścicielka cukierni skrywa pewien sekret…
   Czy magia Złotego serca i życzliwi ludzie pomogą Laurze odzyskać nadzieję?
   I czy to prawda, że złamane serce może jeszcze pokochać – nawet dwa razy mocniej.


   Bardzo cieszę się, że miałam okazję poznać tę historię jako jedna z pierwszych. Szczerze mówiąc, gdyby nie propozycja recenzji, pewnie nie skusiłabym się na jej przeczytanie lub, mimo chęci, odkładałabym to w nieskończoność. Tak właśnie jest w moim przypadku z twórczością Doroty Gąsiorowskiej. Mimo, że przy każdej wizycie w księgarni jej książki kuszą mnie przepięknymi okładkami i łechcą srokę ukrytą gdzieś wewnątrz mnie to do tej pory było mi z nimi nie po drodze. Dlatego też bez wahania przyjęłam propozycję przeczytania "Karminowego serca".
   Poza okładką, która na wstępie skradła moje serce, zaintrygował mnie również opis. No bo kogo przy zdrowych zmysłach nie zachęciłaby do lektury cukiernia, w której od lat, ręcznie, wyrabia się czekoladowe łakocie? No właśnie. Tak myślałam. Byłam bez szans.
   Laura, czyli główna bohaterka powieści, decyduje się na dość odważny krok, jakim jest przeprowadzka ze stolicy do podkrakowskiej mieściny. W Bukowej Górze czeka na nią świeżo wyremontowana chatka i masa problemów do rozwiązania. W nowym otoczeniu Laura może zapomnieć o własnych zmartwieniach, które nieustannie ją prześladują. Jej chatka znajdująca się na odludziu działa jak magnes na kłopoty. Wkrótce mieszkańcy Bukowej Góry stają się dla niej na tyle bliscy, że nie potrafi pozostać wobec nich obojętna. Staje się aniołem stróżem, którego przewrotny los zesłał do niewielkiej mieściny. Jednak nic nie dzieje się przypadkiem, prawda? 


   Główna bohaterka, mimo bolesnych doświadczeń z przeszłości, to kobieta o gołębim sercu. Ogromnie przejmuje się losem innych, zawsze służy pomocą i bardzo angażuje się w życie mieszkańców miasteczka. Jest dojrzała i konsekwentna w swoich działaniach. Ma w sobie artystyczne zacięcie, a jej domeną (oprócz miedzianych loków ozdobionych opaską) jest kreatywność. Niestety zdarzają się także chwile, kiedy dopadają ją demony przeszłości. W zamyśle pisarki było, by bardzo stopniowo dawkować kolejne fakty z przeszłości bohaterki. Przez większą część książki możemy jedynie snuć domysły o tym, co przydarzyło się Laurze. Z każdym rozdziałem potęguje to także naszą ciekawość i przekonuje o tym, że finał będzie warty tych wielu niejednoznacznych sytuacji. Niestety, w moim przypadku, tak nie było. Przez to, że autorka buduje napięcie i z premedytacją podsuwa kolejne intrygujące fakty czytelnik spodziewa się czegoś wstrząsającego. Przeszłość Laury tak długo stanowiła tajemnicę, że kiedy wychodzi na światło dzienne jest dość... przewidywalna, a samo jej ujawnienie zbyt szybkie i ogólnikowe. 
   Powieści wypełnione opisami scenerii czy krajobrazów zwykle nie są w moim guście. Zdecydowanie wolę te, w których dominują dialogi, a akcja jest bardziej dynamiczna. Dlatego też lektura "Karminowych serc" była dla mnie nie lada zaskoczeniem. Autorce poprzez barwne opisy kwitnących wrzosowisk, jesiennego sadu czy przytulnej cukierenki, udało się wytworzyć niesamowity, niemal magiczny, klimat. Początkowo byłam tym zachwycona i właśnie na wszelkich opisach skupiała się moja uwaga. Uważam, że ogromnym atutem autorki jest zdolność opisywania najzwyklejszych rzeczy czy też miejsc w sposób nadzwyczaj barwny i hipnotyzujący. 
   W ogólnym rozrachunku muszę jednak stwierdzić, że opisy przytłoczyły nieco samą fabułę książki. Kiedy moje zauroczenie nimi nieco ostygło, zauważyłam, że autorka poświęca więcej uwagi na stworzenie odpowiedniej scenerii dla danej sceny niż rozgrywającym się wydarzeniom. Dlatego właśnie mam wrażenie, że wątek głównej bohaterki został potraktowany odrobinę po macoszemu. Choć samo zakończenie wprawiło mnie w lekkie osłupienie swoją nieprzewidywalnością, a nawet abstrakcyjnością. Z pewnością nikt nie będzie spodziewał się takiego obrotu spraw.

   Autorka stworzyła powieść wielowątkową dzięki obecności barwnego wachlarza postaci drugoplanowych. Każda z nich ma pewne problemy, które w mniejszym lub większym stopniu dotykają życia Laury. Znajdą się postacie, które Was rozczulą, jak autystyczny chłopiec, Michałek; ale również zajdą Wam za skórę, jak nieprzewidywalna Iwonka czy rozbawią swoją infantylnością, jak wieczny kawaler Witold. Znaczącą rolę w powieści odegrają również właścicielce "Złotego serca', którzy wyjątkowo szybko wkradną się w łaski Laury. Wszystkie te osobowości i ich historie tworzą ciekawą i wielowymiarową powieść. 
   "Karminowe serce" to książka, która nieodwołalnie urzekła mnie sowim klimatem. To piękna opowieść, która podczas lektury pieści zmysły i przypomina o urokach jesieni. Pisząc tę recenzję co chwilę wracam myślami do herbaty pitej przez główną bohaterkę na werandzie, do ognia buchającego w kominku, czy kwitnących wrzosowisk. Ta historia nieodwołalnie będzie zawsze przywodzić mi na myśl aromat gorącej czekolady i świeżo mielonej kawy. Wbrew pozorom nie jest to jednak historia wypełniona sielanką. To powieść o miłości, nie zawsze szczęśliwej; o przyjaźni oraz utracie, która kładzie się cieniem na resztę naszego życia. To opowieść o szukaniu własnego ja i godzeniu się z przeszłością. 
   Niesamowicie piękna i przyjemna w odbiorze historia, która może umilić Wam jesienne wieczory. Niebanalna fabuła, magiczne opisy, unikatowy klimat i urok. Myślę, że żadna nostalgiczna dusza się na niej nie zawiedzie. To tytuł, na który z pewnością warto zwrócić uwagę. Premiera 3 października!
   Moja ocena: 8/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak!

Kolejny raz w świecie wyścigów Formuły 1. - "Revived" Samatnhy Towle

Kolejny raz w świecie wyścigów Formuły 1. - "Revived" Samatnhy Towle

   Po Carricu Rayanie czas na Lenarda Silvę! Drugi tom powieści Samanthy Tolwe, osadzonej w świecie wyścigów Formuły 1, poświęcony jest jednemu z największych rywali bohatera "Revved". Nieczęsto zdarza się tak, że kontynuacje są lepsze od swoich poprzedników, ale tym razem tak się stało. "Revived" to powieść przepełniona pożądaniem i namiętnością, które wbrew zasadom rodzą się między głównymi bohaterami. A czy jest coś bardziej fascynującego niż zakazane uczucie?




Opis:
   "Revived" jest kolejnym współczesnym romansem Samanthy Towle, autorki Revved i wielu innych bestsellerów z list „The New York Times”, „Wall Street Journal” i „USA Today”.
   India Harris nie miała najlepszego startu w życie. Rodzice porzucili ją, gdy była małym dzieckiem. Dorastała w rodzinie zastępczej razem z bratem bliźniakiem, Kitem. Oboje mogli polegać tylko na sobie. Przez wczesny związek z nieodpowiednim mężczyzną India zaszła w ciążę. Pragnąc zapewnić swojemu synowi życie, o którym sama mogła tylko marzyć, dostała się na studia i ukończyła je z wyróżnieniem.
   Teraz ma trzydzieści lat i jest uznaną terapeutką.
   Leandro Silva osiągnął szczyt kariery kierowcy Formuły 1. Miał wszystko – aż podczas pewnego wyścigu tragiczny wypadek postawił go twarzą w twarz ze śmiercią. Po dwunastu miesiącach ciężkiej rehabilitacji odzyskał sprawność fizyczną, ale trauma po wypadku wciąż nie pozwala mu usiąść za kierownicą. Jego dni i noce wypełnione są morzem alkoholu i tłumami anonimowych kobiet, którymi usiłuje zagłuszyć frustrację i gniew.
   Leandro rozpoczyna ostatni rok swojego kontraktu, zdaje sobie sprawę, że albo musi znowu zacząć się ścigać, albo straci wszystko, co osiągnął. Zmusza się do podjęcia terapii, która jest jego ostatnią szansą by na powrót odnaleźć prawdziwego siebie, i tak trafia do gabinetu Indii Harris.
   Zakochanie się w sztywnej pani doktor nie było częścią jego planu.
   Nagłe uczucie do wściekłego brazylijskiego rajdowca i swojego nowego pacjenta nie było częścią jej planu. Ale co, jeśli to właśnie złe decyzje są tak naprawdę tymi dobrymi?


   Zacznijmy może od tego, że bardzo spodobał mi się zamysł autorki na całą fabułę. Jak wiadomo, po wyznaczeniu pewnego poziomu, na którym plasuje się poprzedni tom, nie jest łatwo sprostać wyzwaniu i napisać jeszcze lepszą historię. "Revved", czyli losy kierowcy rajdowego i ponętnej pani mechanik, której recenzje znajdziecie tutaj, wspominam bardzo dobrze, jednak ten tytuł nie powalił mnie na kolana. Zdecydowanie czegoś brakowało mi podczas tamtej lektury, choć sama nie umiałam określić co to było. Czytając "Revived" miałam wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu, akcja idealnie się zazębia, tworząc spójną całość. Tego głównie zabrakło mi przy pierwszym tomie. 
   Mimo, że jest to kontynuacja, a historia została osadzona w teoretycznie znanym nam już świecie miałam wrażenie, że czytam całkiem nową powieść. Autorka miała konkretny zamysł na fabułę, który udało jej się bezbłędnie zrealizować. Tym razem mimo, że główny bohater również jest kierowcą Formuły 1. większa część wydarzeń rozgrywa się poza torem. Nie brakuje jednak kilku typowych dla tego sportu scen, które dodają smaczku i przypominają o clou powieści.
   Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa historii Lenarda. Jego postać zaintrygowała mnie już w poprzednim tomie, chociaż pojawiał się tam sporadycznie. Dramatyczny wypadek na torze, którego doświadczył w finale "Revved" sprawił, że czekałam na to, kiedy jego postać pojawi się na scenie. Okazuje się jednak, że powrót do dawnego życia nie będzie tak łatwy. Po bliskim spotkaniu ze śmiercią Lenadra dręczy paniczny lęk przed zajęciem miejsca za kółkiem. Po bezskutecznych próbach zatopienia frustracji w morzu alkoholu i kobiet na jedną noc postanawia zawalczyć o powrót na tor. Ma mu w tym pomóc, niezastąpiona w swoim fachu, terapeutka. Jednak już podczas pierwszej sesji Lenardo jest bardziej skupiony na własnych fantazjach o pięknej blondynce niż na prawdziwym celu ich spotkania. India natomiast zdaje się być obojętna na jego dwuznaczne przytyki. Jest profesjonalistką w każdym calu, a jej główną zasadą jest niespoufalanie się z pacjentami. Jak długo jednak będą w stanie oprzeć się magnetycznemu przyciąganiu? 
   Uwielbiam historie, które dotykają tematów związanych z ludzką psychiką. Mimo, że problem, z którym zmaga się Lenardao może wydać Wam się błahy, wcale tak nie jest. Poza tym nie jest to jedyny skomplikowany bohater tej powieści. Poukładana pani doktor skrywa wiele tajemnic oraz przeszłość, która zniekształciła nieco jej osobowość. Po tym powinniście już domyślić się, że główni bohaterowie to postacie ciekawe i złożone, bardzo dobrze wykreowane. India i Lenadro to osobowości zgoła odmienne, jednak przy bliższym poznaniu okaże się, że są do siebie podobni. 
   Bardzo polubiłam tę książkową parę. India to niesamowicie silna i niezależna kobieta, twardo stąpająca po ziemi i mająca na względzie głównie dobro syna. Przedkłada własne potrzeby nad jego, by zapewnić mu wszystko to, czego sama nie miała w dzieciństwie. Co prawda jej chorobliwe przestrzeganie zasad etycznych może i zostało zbytnio rozdmuchane, ale powiedzmy, że to kupuję. Czuję się w tym momencie zobowiązana do wtrącenia paru słów o jej synu, Jettcie. Jego postać wniosła do historii odpowiednią dozę humoru i spontaniczności. Odniosłam również wrażenie, że jest on pewnego rodzaju furtką do kolejnej historii, którą zostawiła sobie autorka. Co prawda nie ma żadnych potwierdzonych informacji o tym, czy powstanie kontynuacja cyklu, ale może kiedyś? Jeśli tylko autorka stworzy podobnie zaskakującą i przyjemną w odbiorze historię- chętnie po nią sięgnę.
   Lenadro to książkowy przykład silnego i dominującego mężczyzny. Mimo, że jego niesforne myśli czasem sprawiały, że wznosiłam oczy do nieba, jest postacią, którą łatwa da się polubić. Jego zachowanie z pewnością też niejeden raz Wam zaimponuje czy rozczuli. Ja polubiłam go znacznie bardziej niż Carrica.
 Między Lenardem a Indią iskrzy od samego początku, jednak mija sporo czasu zanim się do siebie zbliżają. Autorka umiejętnie buduje relację tych dwojga z każdym rozdziałem podsycając napięcie. Jednak nie obeszło się bez scen łóżkowych, bo dzieje się dość sporo w tej kwestii. Jednak wszelkie tego typu sceny, mimo, że bardzo odważne i pikantne, zostały opisane dość realistycznie i ze smakiem. Jest to chyba jeden z lepszych gorących romansów, jakie czytałam w ostatnim czasie, więc wszystkie fanki pikanterii powinny być usatysfakcjonowane lekturą.
   Miłym akcentem było spotkanie z parą, którą poznaliśmy w pierwszym tomie. Carric i Andie są szczęśliwym  małżeństwem. Dodatkowo utrzymują dość bliskie relacje z Lenadrem, któremu okazali ogromne wsparcie po wypadku. Biorąc pod uwagę fakt, że Lenardo był odwiecznym wrogiem Carrica kompletnie nie spodziewałam się tak przyjacielskiej relacji. Nie mniej jednak, przyjemnie było zobaczyć ich jako "kumpli od piwa".
   Jedyny mankament, jaki dostrzegam, to dość szybko rozwiązany problem w finale historii. Przyznam, że odrobinę spodziewałam się takiego zwrotu akcji i nawet się cieszyłam, kiedy sprawa wyszła na światło dzienne komplikując życie bohaterom. Niestety jej rozwiązanie, w mojej ocenie, poszło dość gładko. Małe rozczarowanie zrekompensował mi jednak króciutki epilog, który był niczym wisienka na torcie.
   "Revived" to historia o zakazanym uczuciu, które wymyka się spod kontroli. To opowieść o walce z naszymi słabościami, demonami przeszłości i własnym umysłem. Podczas lektury nie zabraknie emocji i porywczej namiętności. Propozycja idealna dla wszystkich romantycznych dusz, które nie boją się czasem potargać sobie piórek przy pikantniejszej lekturze. Polecam!
   Moja ocena: 9/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu!





"Soulless" T.M. Frazier- Mroczne, niebezpieczne i krwawe zakończenie historii Beara

"Soulless" T.M. Frazier- Mroczne, niebezpieczne i krwawe zakończenie historii Beara

   "Soulless" to już czwarta odsłona serii King i ośmielę się powiedzieć, że jedna z lepszych. Jest to kontynuacja historii Beara, któremu poświęcony był poprzedni tom. Każdą książkę z tej serii czyta się jak scenariusz filmu akcji z gorącym romansem w tle. Tak było i tym razem- fabuła aż wrzy, co rusz kolejny miażdżący zwrot akcji, emocje między bohaterami nie stygną nawet na moment. Idealne zakończenie historii wyjętego spod prawa motocyklisty, który wreszcie odnajduje dom.




Opis: 
Mroczny i seksowny finał uwielbianej serii King
Bear siedzi w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełnił. Ucieczka jest jedyną rzeczą, o jakiej marzy przystojny i niebezpieczny motocyklista. Wie, że musi się wydostać z więzienia, bo jego ukochana jest tam, gdzie nie może jej chronić.
Thia ukrywa się, pozostając pod opieką przyjaciół Beara. Stara się być cierpliwa i czekać, ale miesiące bez kontaktu z nim są jak tortura. Nadszedł czas, by zawalczyć o powrót ukochanego mężczyzny.
Jedynym sposobem na przetrwanie tych dwojga będzie pójście na wojnę z Choppem, niebezpiecznym przywódcą gangu motocyklowego.
Bear i Thea stoczą walkę na śmierć i życie o swoje prawo do miłości.


   Lektura "Soulless" była dla mnie, jak spotkanie z dawnymi przyjaciółmi. Nie sądziłam, że to będzie tak dobre! Kontynuacja historii Beara przeszła moje najśmielsze oczekiwania dostarczając mocnych wrażeń, gorących emocji i miażdżących zwrotów akcji. Samo zakończenie natomiast wprawia w osłupienie. Jest mrocznie, niebezpiecznie, krwawo... kule przeszywają powietrze przy dźwiękach Sinatry, a ja obserwuję to wszystko ciesząc się niczym mała dziewczynka. Nie, nie oszalałam. Po prostu pokochałam świat Kinga, Beara i Perppyego. A skoro o tym ostatnim mowa, jego fani będą zachwyceni. Ale... zacznijmy od początku!
   Poprzednia część kończy się w dość dramatycznym momencie. Bear zostaje aresztowany, ponieważ bierze na siebie winę za morderstwo. Parę czeka sześć długich miesięcy rozłąki. Bear cały czas martwi się o bezpieczeństwo Thii, jednak i nad nim czyha kat. Ciekawiło mnie, jak autorka rozwikła sprawę jego aresztu i muszę przyznać,że dość sprawnie poradziła sobie z tym problemem. Podczas nieobecności Beara opiekę nad jego różowowłosą ukochaną sprawuje Rage. Jest bezstronnym duchem, który nie obiera żadnej ze stron przez względy moralne. Liczy się to, który pracodawca więcej zapłaci. Jest komicznym połączeniem choleryka z zaawansowaną bakteriofobią i skłonnością do destrukcji ukrytym w ciele stereotypowej lalki Barbie. Szybko polubiłam tę szaloną dziewczynę, pomimo tego, że na początku byłam do niej sceptycznie nastawiona. Mimo, że ma doświadczenie w wysadzaniu budynków i świetnie posługuje się bronią to nie umie odnaleźć się w relacjach damsko-męskich. Fascynuje ją relacja między Bearem i Thią, i traktuje ich niemal jak obiekt badań. Jest postacią na tyle dziwną, że od razu absorbuje uwagę czytelnika.
   Akcja nabiera rozpędu, kiedy Bear wraca do gry. Nie jest mu dane zbyt długo cieszyć się z odzyskanej wolności, ponieważ nieuchronnie zbliża się ostateczne starcie z jego własnym ojcem. Po rzuceniu wyzwania Chopowi nie pozostaje nic innego prócz szykowania się na wojnę i rekrutowania własnej armii. Jakie jednak szanse może mieć kilku zjednoczonych mężczyzn przeciw potężnemu gangowi? Z pewnością poleje się krew i nie wszyscy wyjdą cało z tego starcia.
   Mam wrażenie, że w tej części wszystko jest zwielokrotnione. W poprzednim tomie Bear był szorstki, niebezpieczny, natomiast tutaj staje się nieokiełznany. Po rozszyfrowaniu swoich uczuć względem Thii jest zdeterminowany do zapewnienia jej bezpieczeństwa. Nie dopuści do tego, by choćby jeden różowy włos spadł z jej głowy, a jeśli ktoś ją tknie- już nie żyje. Bear nie cofnie się przed niczym. Jest równie przerażający w swoich zapędach, co pociągający.
   Przywykłam do tego, że Frazier nagina w swoich książkach wszelkie granice, ale tym razem nie ma żadnych ograniczeń. Zagrożenie, brutalność, a nawet śmierć przeradzają się po chwili w dzikie pożądanie. To zdecydowanie nie jest jeden z ckliwych romansów. Jeśli takiego szukasz- czym prędzej zmień adres, bo po tej lekturze poczujesz się zbrukana.
   Autorka kilka razy przenosi nas również do przeszłości. Fragmenty z dzieciństwa Beara i Thii idealnie uzupełniają luki w historii. Ponadto znajdziemy też kilka scen z okresu dorastania Kinga, Beara i Prepyego, które wyjaśniają pewne wątki, ale i stwarzają nowe pytania. Dodatkowo drastyczne sceny, których świadkiem niejednokrotnie był Bear nastawiają czytelnika przeciw największemu wrogowi bohatera, jakim jest jego własny ojciec. Po kilku flashbackach nie mamy wątpliwości, że Chop zasłużył na najwyższą karę za swoje zachowanie względem syna.
   Zakończenie, jak na Frazier przystało, jest bardzo dynamiczne, zaskakujące i krwawe. Znalazło się kilka scen, które dosłownie zmroziły mi krew w żyłach. Na szczęście autorka nie przekoloryzowała całości i dzięki temu wydarzenia wydają się prawie realne. Prawie, bo nie życzyłabym takich doświadczeń nikomu. No, chyba, że chodziłoby o spotkanie z przystojnym motocyklistą. 
   Poza rozwikłaniem kilku wątków ważnych dla historii Beara pisarka otworzyła sobie kolejną furtkę do całkiem nowej historii. Ci, którzy już czytali będą wiedzieć, o czym mówię, a pozostali koniecznie muszą sprawdzić, co mam na myśli. Jedno jest pewne- kolejny tom na horyzoncie!
   "Soulless" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy pokochali postać nieustraszonego motocyklisty. Jestem pewna, że fani serii nie będą rozczarowani. To pełnokrwista opowieść o miłości, która nie zawsze rozkwita w idealnie nieskażonym świecie; o rodzinie, którą nie zawsze definiują więzy krwi oraz o braterstwie i poświęceniu. Ja kupiłam ją w całości i mam nadzieję, że i Wy dacie jej szansę!
  Moja ocena: 9/10
  Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!  








[Przedpremierowo!] Pierwszy tytuł New Adult od K.N. Haner- "Zapomnij o mnie"

[Przedpremierowo!] Pierwszy tytuł New Adult od K.N. Haner- "Zapomnij o mnie"

   Co kryje się za określeniem "dobra", kiedy właśnie tak nazywamy daną książkę? Chodzi o piękną okładkę, która już z księgarnianej półki przyciąga nasz wzrok? A może o bezbłędny język i przyjemny w odbiorze styl autora? Czy może jednak o fakt, że dana książka nie daje nam o sobie zapomnieć? Moim zdaniem właśnie to czyni lekturę "dobrą" i nie dajcie się zwieźć tytułowi. Nowa powieść K. N. Haner wcale nie tak szybko zniknie z Waszych myśli. 



 "Lawless" T.M. Frazier- Elektryzująca i szorstka opowieść Beara

"Lawless" T.M. Frazier- Elektryzująca i szorstka opowieść Beara

   Mroczny świat Kinga pochłonął mnie po raz kolejny. Prawdziwa, niebezpieczna, elektryzująca- taka właśnie jest opowieść Beara! Sięgając po pierwszą książkę z tej serii nie przypuszczałam nawet, że aż tak przypadnie mi do gustu. Tymczasem Bear okazał się bohaterem, który, mimo swoich karygodnych wad, wzbudził we mnie ogromną sympatię. Powrót do świata balansującego na granicy bezprawia i moralności uważam za udany!


Opis:
   Trzeci tom szorstkiej, pełnej seksownych i bardzo niebezpiecznych bad boyów serii T.M. Frazier! Historia Beara, na którą fani czekają ze szczególną niecierpliwością! 
   Bear jest kompletnie zagubiony. Kiedyś miał klub i przyjaciół, a teraz jest sam. Kiedy uznał, że jedyne, co nadaje sens jego życiu to zatracenie, nagle pojawia się ona. Dziewczyna z przeszłości, dziewczyna o różowych włosach, której jest coś winien, której coś kiedyś obiecał.
   Thia potrzebuje pomocy, potrzebuje kogoś, kto ją ocali. Zwraca się więc do jedynej osoby, która może jej pomóc… do Beara. Jednak mężczyzna nie jest teraz w dobrym momencie życia, które popadło w ruinę, podobnie jak jego serce. Czy jedna obietnica z przeszłości wystarczy, żeby Bear podjął decyzję? Czy to on ocali dziewczynę, a może to ona ocali jego?
   Będzie grzesznie, seksownie, niebezpiecznie. T.M. Frazier po raz kolejny nie zawiodła swoich fanów!

   Bear to najlepszy przyjaciel bohatera poprzednich dwóch części, czyli Kinga. Po tym, czego doświadczył jest jedynie cieniem nieugiętego mężczyzny, którym kiedyś był. Ból, który wywołują wydarzenia z przeszłości tłumi morzem mocnego alkoholu i chętnych kobiet. Wyrzekając się motocyklowego gangu, podpisał własny wyrok śmierci. Wie, że powrót w rodzinne strony nie przyniesie niczego dobrego. Kiedy jednak King przysyła mu zdjęcie skatowanej dziewczyny o truskawkowych włosach w Bearze budzi się uczucie, którego nie jest w stanie nazwać. Wie jedynie, że za wszelką cenę musi ochronić dziewczynę, którą ostatni raz widział dziesięć lat temu. Nie zważając na konsekwencje postanawia wrócić i dowiedzieć się, co lub kto doprowadził ją do takiego stanu. 
   Thia to młodziutka i równocześnie niesamowicie doświadczona życiem dziewczyna. W wieku siedemnastu lat zarządza rodzinnym sadem pomarańczy i pracuje na dwa etaty. Kiedyś miała kochającą rodzinę. Wszystko zmieniła jednak śmierć jej młodszego brata, która wpędziła jej matkę w chorobę psychiczną, a ojca do grobu. Kiedy niedoskonały świat Thii zaczyna rozpadać się na kawałki zdesperowana dziewczyna postanawia szukać pomocy u Beara. Chłopaka, który dziesięć lat temu podarował jej pierścień i złożył pewną obietnicę. 
   Postać Beara pojawiła się we wcześniejszych częściach i już wtedy bardzo mnie intrygowała. Dlatego z zaciekawieniem sięgnęłam po jego historię. Seria, którą rozpoczął "King" ma w sobie pewien mroczny klimat i brutalność, której autorka nigdy nie szczędzi. W poprzednich książkach jednak niektóre momenty wydawały mi się nieco nierealne i naciągane. Z kolei w "Lawless" wszystko idealnie mi grało. Kolejny tom to zawsze pewna obawa, ponieważ niełatwo utrzymać narzucony wcześniej poziom. Autorce udało się to świetnie. Mrok spowijający bohaterów nie rozwiał się i magicznie nie wyparował. Dodatkowo w "Lawless" brutalność, która się pojawia jest w pewien sposób umotywowana. Podczas lektury niejeden raz włoski na karku stanęły mi dęba,a na skórze pojawiła się gęsia skórka. To idealny dark romance z brutalnością, która sprawia, że historia jest bardziej prawdziwa.
   Skoro wspomniałam o romansie muszę rzec dwa słowa o wątku miłosnym. Relacja Thii i Beara nie jest łatwa. Zaczyna się od nienawiści i podejrzeń, ponieważ Bear nie wierzy w jej słowa. Thia z kolei po pewnym czasie zdaje sobie sprawę jak bardzo chłopak, którego poznała 10 lat temu się zmienił. Po podsłuchaniu kilku szczerych rozmów Beara z Kingiem jest pewna, że źle postąpiła szukając u niego pomocy. Ich historia ma wiele wzlotów i upadków, momentów pełnych namiętności i nienawiści. Początkowo byłam zaskoczona dużą różnicą wieku między bohaterami, ale raczej nie dało się jej odczuć. Thia i Bear stworzyli parę, która idealnie się uzupełniała i choć to Thia była w potrzebie, to ona uratowała Beara. Wybudziła go z letargu, w który popadł i zmusiła do działania. Dzięki niej powraca dawny Bear- nieugięty i walczący o tych, których kocha do ostatniej kropli krwi.
   Relacja tej dwójki jest wypełniona napięciem i wyczuwalną chemią, jednak nie rzucają się na siebie przy pierwszej możliwej okazji. Bear ma na względzie dobro Thii, jej uczucia i to, że jego bliskość może ją zniszczyć. Niejednokrotnie stara się ją od siebie odtrącić. Jego postać w tej części ujęła mnie całkowicie. Kinga polubiłam, choć nigdy nie wyzbyłam się lęku, który we mnie wzbudzał. Bear z kolei pochłonął moje serce. Jest postacią nieidealną do bólu, zniszczoną i gnębioną przez przeszłość, a mimo to skrywa wrażliwe wnętrze. 
   Postać Thii również odebrałam bardzo pozytywnie. Niejednokrotnie jej współczułam, ale i podziwiałam za determinację i odwagę. Ja raczej nie znalazłabym w sobie tyle odwagi. Jej zachowanie czasem było nierozsądne czy lekko irytujące, ale nie zapominajmy, że to nastolatka. 
   Autorka kolejny raz zapewniała nam niesamowitą podróż w głąb okrutnego i szorstkiego świata. Rzeczywistość wykreowana przez Frazier jest dość specyficzna i aby się w niej odnaleźć warto brać na pewne rzeczy poprawkę. Po dwóch częściach mogłoby się wydawać, że mężczyźni w skórach wymierzający prawo ciężką amunicją nie robią na mnie wrażenia, ale jednak... Ten klimat ma w sobie coś magnetycznego, co mnie przyciąga i mami. Fabuła jest bardzo dynamiczna i łatwo wciągnąć się w akcję. Z zapartym tchem pochłaniałam kolejne strony aż dotarłam do miażdżącego serce zakończenia. Nie mam wyjścia, muszę sięgnąć po kolejną część!
   Bardzo miłym, dla mnie, elementem było też wplecenie Kinga i jego ukochanej w wydarzenia z "Lawless". Dobrze wiedzieć, że ich (nie tak mała) rodzina ma się dobrze. Mimo całkiem nowej historii autorka nie pominęła znanych postaci, dodając całości kolorytu.
Obowiązkowa pozycja dla fanów Kinga. Muszę jeszcze pisać,że polecam?
   Moja ocena: 9/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Copyright © 2014 Z Nitką o książach , Blogger