Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
[PRZEDPREMIEROWO!] "Karminowe serce"- Dorota Gąsiorowska

[PRZEDPREMIEROWO!] "Karminowe serce"- Dorota Gąsiorowska

   Czy jest coś lepszego na chłodne, jesienne wieczory niż historia przepełniona zapachem kuszącej czekolady? "Karminowe serce" to niesamowicie ciepła i nostalgiczna opowieść, udowadniająca, że nadzieja umiera ostatnia. Burzliwe losy bohaterów dopełniają urokliwe opisy scenerii, w których rozgrywają się wydarzenia. Autorka ma ogromny talent do przenoszenia czytelnika w magiczne miejsca, które względnie mogą wydawać się zwyczajne. To idealny wypełniacz jesiennych wieczorów, który dobrze poczuje się w towarzystwie aromatycznej herbaty oraz przy akompaniamencie cynamonowych świec.




Opis:
   Kiedy Laura trafia do urokliwej cukierenki, której właścicielka od lat ręcznie wyrabia pachnące łakocie, nie może oprzeć się magii tego miejsca. Zapach aromatycznej czekolady i kolorowe, pękate słoje z żurawiną i migdałami przyprawiają ją o zawrót głowy.
   Laura boi się jednak, że ani przeprowadzka i nowy dom wśród wrzosowisk, ani bliskość magicznej cukierenki nie ukoją bólu po tym, co stało się kilka lat wcześniej. Wtedy ktoś, kto wydawał się bliski, sprawił, że serce Laury pękło, a jakaś część jej samej odeszła na zawsze.
   Dziewczyna nie podejrzewa jednak, że właścicielka cukierni skrywa pewien sekret…
   Czy magia Złotego serca i życzliwi ludzie pomogą Laurze odzyskać nadzieję?
   I czy to prawda, że złamane serce może jeszcze pokochać – nawet dwa razy mocniej.


   Bardzo cieszę się, że miałam okazję poznać tę historię jako jedna z pierwszych. Szczerze mówiąc, gdyby nie propozycja recenzji, pewnie nie skusiłabym się na jej przeczytanie lub, mimo chęci, odkładałabym to w nieskończoność. Tak właśnie jest w moim przypadku z twórczością Doroty Gąsiorowskiej. Mimo, że przy każdej wizycie w księgarni jej książki kuszą mnie przepięknymi okładkami i łechcą srokę ukrytą gdzieś wewnątrz mnie to do tej pory było mi z nimi nie po drodze. Dlatego też bez wahania przyjęłam propozycję przeczytania "Karminowego serca".
   Poza okładką, która na wstępie skradła moje serce, zaintrygował mnie również opis. No bo kogo przy zdrowych zmysłach nie zachęciłaby do lektury cukiernia, w której od lat, ręcznie, wyrabia się czekoladowe łakocie? No właśnie. Tak myślałam. Byłam bez szans.
   Laura, czyli główna bohaterka powieści, decyduje się na dość odważny krok, jakim jest przeprowadzka ze stolicy do podkrakowskiej mieściny. W Bukowej Górze czeka na nią świeżo wyremontowana chatka i masa problemów do rozwiązania. W nowym otoczeniu Laura może zapomnieć o własnych zmartwieniach, które nieustannie ją prześladują. Jej chatka znajdująca się na odludziu działa jak magnes na kłopoty. Wkrótce mieszkańcy Bukowej Góry stają się dla niej na tyle bliscy, że nie potrafi pozostać wobec nich obojętna. Staje się aniołem stróżem, którego przewrotny los zesłał do niewielkiej mieściny. Jednak nic nie dzieje się przypadkiem, prawda? 


   Główna bohaterka, mimo bolesnych doświadczeń z przeszłości, to kobieta o gołębim sercu. Ogromnie przejmuje się losem innych, zawsze służy pomocą i bardzo angażuje się w życie mieszkańców miasteczka. Jest dojrzała i konsekwentna w swoich działaniach. Ma w sobie artystyczne zacięcie, a jej domeną (oprócz miedzianych loków ozdobionych opaską) jest kreatywność. Niestety zdarzają się także chwile, kiedy dopadają ją demony przeszłości. W zamyśle pisarki było, by bardzo stopniowo dawkować kolejne fakty z przeszłości bohaterki. Przez większą część książki możemy jedynie snuć domysły o tym, co przydarzyło się Laurze. Z każdym rozdziałem potęguje to także naszą ciekawość i przekonuje o tym, że finał będzie warty tych wielu niejednoznacznych sytuacji. Niestety, w moim przypadku, tak nie było. Przez to, że autorka buduje napięcie i z premedytacją podsuwa kolejne intrygujące fakty czytelnik spodziewa się czegoś wstrząsającego. Przeszłość Laury tak długo stanowiła tajemnicę, że kiedy wychodzi na światło dzienne jest dość... przewidywalna, a samo jej ujawnienie zbyt szybkie i ogólnikowe. 
   Powieści wypełnione opisami scenerii czy krajobrazów zwykle nie są w moim guście. Zdecydowanie wolę te, w których dominują dialogi, a akcja jest bardziej dynamiczna. Dlatego też lektura "Karminowych serc" była dla mnie nie lada zaskoczeniem. Autorce poprzez barwne opisy kwitnących wrzosowisk, jesiennego sadu czy przytulnej cukierenki, udało się wytworzyć niesamowity, niemal magiczny, klimat. Początkowo byłam tym zachwycona i właśnie na wszelkich opisach skupiała się moja uwaga. Uważam, że ogromnym atutem autorki jest zdolność opisywania najzwyklejszych rzeczy czy też miejsc w sposób nadzwyczaj barwny i hipnotyzujący. 
   W ogólnym rozrachunku muszę jednak stwierdzić, że opisy przytłoczyły nieco samą fabułę książki. Kiedy moje zauroczenie nimi nieco ostygło, zauważyłam, że autorka poświęca więcej uwagi na stworzenie odpowiedniej scenerii dla danej sceny niż rozgrywającym się wydarzeniom. Dlatego właśnie mam wrażenie, że wątek głównej bohaterki został potraktowany odrobinę po macoszemu. Choć samo zakończenie wprawiło mnie w lekkie osłupienie swoją nieprzewidywalnością, a nawet abstrakcyjnością. Z pewnością nikt nie będzie spodziewał się takiego obrotu spraw.

   Autorka stworzyła powieść wielowątkową dzięki obecności barwnego wachlarza postaci drugoplanowych. Każda z nich ma pewne problemy, które w mniejszym lub większym stopniu dotykają życia Laury. Znajdą się postacie, które Was rozczulą, jak autystyczny chłopiec, Michałek; ale również zajdą Wam za skórę, jak nieprzewidywalna Iwonka czy rozbawią swoją infantylnością, jak wieczny kawaler Witold. Znaczącą rolę w powieści odegrają również właścicielce "Złotego serca', którzy wyjątkowo szybko wkradną się w łaski Laury. Wszystkie te osobowości i ich historie tworzą ciekawą i wielowymiarową powieść. 
   "Karminowe serce" to książka, która nieodwołalnie urzekła mnie sowim klimatem. To piękna opowieść, która podczas lektury pieści zmysły i przypomina o urokach jesieni. Pisząc tę recenzję co chwilę wracam myślami do herbaty pitej przez główną bohaterkę na werandzie, do ognia buchającego w kominku, czy kwitnących wrzosowisk. Ta historia nieodwołalnie będzie zawsze przywodzić mi na myśl aromat gorącej czekolady i świeżo mielonej kawy. Wbrew pozorom nie jest to jednak historia wypełniona sielanką. To powieść o miłości, nie zawsze szczęśliwej; o przyjaźni oraz utracie, która kładzie się cieniem na resztę naszego życia. To opowieść o szukaniu własnego ja i godzeniu się z przeszłością. 
   Niesamowicie piękna i przyjemna w odbiorze historia, która może umilić Wam jesienne wieczory. Niebanalna fabuła, magiczne opisy, unikatowy klimat i urok. Myślę, że żadna nostalgiczna dusza się na niej nie zawiedzie. To tytuł, na który z pewnością warto zwrócić uwagę. Premiera 3 października!
   Moja ocena: 8/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak!

Kolejny raz w świecie wyścigów Formuły 1. - "Revived" Samatnhy Towle

Kolejny raz w świecie wyścigów Formuły 1. - "Revived" Samatnhy Towle

   Po Carricu Rayanie czas na Lenarda Silvę! Drugi tom powieści Samanthy Tolwe, osadzonej w świecie wyścigów Formuły 1, poświęcony jest jednemu z największych rywali bohatera "Revved". Nieczęsto zdarza się tak, że kontynuacje są lepsze od swoich poprzedników, ale tym razem tak się stało. "Revived" to powieść przepełniona pożądaniem i namiętnością, które wbrew zasadom rodzą się między głównymi bohaterami. A czy jest coś bardziej fascynującego niż zakazane uczucie?




Opis:
   "Revived" jest kolejnym współczesnym romansem Samanthy Towle, autorki Revved i wielu innych bestsellerów z list „The New York Times”, „Wall Street Journal” i „USA Today”.
   India Harris nie miała najlepszego startu w życie. Rodzice porzucili ją, gdy była małym dzieckiem. Dorastała w rodzinie zastępczej razem z bratem bliźniakiem, Kitem. Oboje mogli polegać tylko na sobie. Przez wczesny związek z nieodpowiednim mężczyzną India zaszła w ciążę. Pragnąc zapewnić swojemu synowi życie, o którym sama mogła tylko marzyć, dostała się na studia i ukończyła je z wyróżnieniem.
   Teraz ma trzydzieści lat i jest uznaną terapeutką.
   Leandro Silva osiągnął szczyt kariery kierowcy Formuły 1. Miał wszystko – aż podczas pewnego wyścigu tragiczny wypadek postawił go twarzą w twarz ze śmiercią. Po dwunastu miesiącach ciężkiej rehabilitacji odzyskał sprawność fizyczną, ale trauma po wypadku wciąż nie pozwala mu usiąść za kierownicą. Jego dni i noce wypełnione są morzem alkoholu i tłumami anonimowych kobiet, którymi usiłuje zagłuszyć frustrację i gniew.
   Leandro rozpoczyna ostatni rok swojego kontraktu, zdaje sobie sprawę, że albo musi znowu zacząć się ścigać, albo straci wszystko, co osiągnął. Zmusza się do podjęcia terapii, która jest jego ostatnią szansą by na powrót odnaleźć prawdziwego siebie, i tak trafia do gabinetu Indii Harris.
   Zakochanie się w sztywnej pani doktor nie było częścią jego planu.
   Nagłe uczucie do wściekłego brazylijskiego rajdowca i swojego nowego pacjenta nie było częścią jej planu. Ale co, jeśli to właśnie złe decyzje są tak naprawdę tymi dobrymi?


   Zacznijmy może od tego, że bardzo spodobał mi się zamysł autorki na całą fabułę. Jak wiadomo, po wyznaczeniu pewnego poziomu, na którym plasuje się poprzedni tom, nie jest łatwo sprostać wyzwaniu i napisać jeszcze lepszą historię. "Revved", czyli losy kierowcy rajdowego i ponętnej pani mechanik, której recenzje znajdziecie tutaj, wspominam bardzo dobrze, jednak ten tytuł nie powalił mnie na kolana. Zdecydowanie czegoś brakowało mi podczas tamtej lektury, choć sama nie umiałam określić co to było. Czytając "Revived" miałam wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu, akcja idealnie się zazębia, tworząc spójną całość. Tego głównie zabrakło mi przy pierwszym tomie. 
   Mimo, że jest to kontynuacja, a historia została osadzona w teoretycznie znanym nam już świecie miałam wrażenie, że czytam całkiem nową powieść. Autorka miała konkretny zamysł na fabułę, który udało jej się bezbłędnie zrealizować. Tym razem mimo, że główny bohater również jest kierowcą Formuły 1. większa część wydarzeń rozgrywa się poza torem. Nie brakuje jednak kilku typowych dla tego sportu scen, które dodają smaczku i przypominają o clou powieści.
   Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa historii Lenarda. Jego postać zaintrygowała mnie już w poprzednim tomie, chociaż pojawiał się tam sporadycznie. Dramatyczny wypadek na torze, którego doświadczył w finale "Revved" sprawił, że czekałam na to, kiedy jego postać pojawi się na scenie. Okazuje się jednak, że powrót do dawnego życia nie będzie tak łatwy. Po bliskim spotkaniu ze śmiercią Lenadra dręczy paniczny lęk przed zajęciem miejsca za kółkiem. Po bezskutecznych próbach zatopienia frustracji w morzu alkoholu i kobiet na jedną noc postanawia zawalczyć o powrót na tor. Ma mu w tym pomóc, niezastąpiona w swoim fachu, terapeutka. Jednak już podczas pierwszej sesji Lenardo jest bardziej skupiony na własnych fantazjach o pięknej blondynce niż na prawdziwym celu ich spotkania. India natomiast zdaje się być obojętna na jego dwuznaczne przytyki. Jest profesjonalistką w każdym calu, a jej główną zasadą jest niespoufalanie się z pacjentami. Jak długo jednak będą w stanie oprzeć się magnetycznemu przyciąganiu? 
   Uwielbiam historie, które dotykają tematów związanych z ludzką psychiką. Mimo, że problem, z którym zmaga się Lenardao może wydać Wam się błahy, wcale tak nie jest. Poza tym nie jest to jedyny skomplikowany bohater tej powieści. Poukładana pani doktor skrywa wiele tajemnic oraz przeszłość, która zniekształciła nieco jej osobowość. Po tym powinniście już domyślić się, że główni bohaterowie to postacie ciekawe i złożone, bardzo dobrze wykreowane. India i Lenadro to osobowości zgoła odmienne, jednak przy bliższym poznaniu okaże się, że są do siebie podobni. 
   Bardzo polubiłam tę książkową parę. India to niesamowicie silna i niezależna kobieta, twardo stąpająca po ziemi i mająca na względzie głównie dobro syna. Przedkłada własne potrzeby nad jego, by zapewnić mu wszystko to, czego sama nie miała w dzieciństwie. Co prawda jej chorobliwe przestrzeganie zasad etycznych może i zostało zbytnio rozdmuchane, ale powiedzmy, że to kupuję. Czuję się w tym momencie zobowiązana do wtrącenia paru słów o jej synu, Jettcie. Jego postać wniosła do historii odpowiednią dozę humoru i spontaniczności. Odniosłam również wrażenie, że jest on pewnego rodzaju furtką do kolejnej historii, którą zostawiła sobie autorka. Co prawda nie ma żadnych potwierdzonych informacji o tym, czy powstanie kontynuacja cyklu, ale może kiedyś? Jeśli tylko autorka stworzy podobnie zaskakującą i przyjemną w odbiorze historię- chętnie po nią sięgnę.
   Lenadro to książkowy przykład silnego i dominującego mężczyzny. Mimo, że jego niesforne myśli czasem sprawiały, że wznosiłam oczy do nieba, jest postacią, którą łatwa da się polubić. Jego zachowanie z pewnością też niejeden raz Wam zaimponuje czy rozczuli. Ja polubiłam go znacznie bardziej niż Carrica.
 Między Lenardem a Indią iskrzy od samego początku, jednak mija sporo czasu zanim się do siebie zbliżają. Autorka umiejętnie buduje relację tych dwojga z każdym rozdziałem podsycając napięcie. Jednak nie obeszło się bez scen łóżkowych, bo dzieje się dość sporo w tej kwestii. Jednak wszelkie tego typu sceny, mimo, że bardzo odważne i pikantne, zostały opisane dość realistycznie i ze smakiem. Jest to chyba jeden z lepszych gorących romansów, jakie czytałam w ostatnim czasie, więc wszystkie fanki pikanterii powinny być usatysfakcjonowane lekturą.
   Miłym akcentem było spotkanie z parą, którą poznaliśmy w pierwszym tomie. Carric i Andie są szczęśliwym  małżeństwem. Dodatkowo utrzymują dość bliskie relacje z Lenadrem, któremu okazali ogromne wsparcie po wypadku. Biorąc pod uwagę fakt, że Lenardo był odwiecznym wrogiem Carrica kompletnie nie spodziewałam się tak przyjacielskiej relacji. Nie mniej jednak, przyjemnie było zobaczyć ich jako "kumpli od piwa".
   Jedyny mankament, jaki dostrzegam, to dość szybko rozwiązany problem w finale historii. Przyznam, że odrobinę spodziewałam się takiego zwrotu akcji i nawet się cieszyłam, kiedy sprawa wyszła na światło dzienne komplikując życie bohaterom. Niestety jej rozwiązanie, w mojej ocenie, poszło dość gładko. Małe rozczarowanie zrekompensował mi jednak króciutki epilog, który był niczym wisienka na torcie.
   "Revived" to historia o zakazanym uczuciu, które wymyka się spod kontroli. To opowieść o walce z naszymi słabościami, demonami przeszłości i własnym umysłem. Podczas lektury nie zabraknie emocji i porywczej namiętności. Propozycja idealna dla wszystkich romantycznych dusz, które nie boją się czasem potargać sobie piórek przy pikantniejszej lekturze. Polecam!
   Moja ocena: 9/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu!





"Soulless" T.M. Frazier- Mroczne, niebezpieczne i krwawe zakończenie historii Beara

"Soulless" T.M. Frazier- Mroczne, niebezpieczne i krwawe zakończenie historii Beara

   "Soulless" to już czwarta odsłona serii King i ośmielę się powiedzieć, że jedna z lepszych. Jest to kontynuacja historii Beara, któremu poświęcony był poprzedni tom. Każdą książkę z tej serii czyta się jak scenariusz filmu akcji z gorącym romansem w tle. Tak było i tym razem- fabuła aż wrzy, co rusz kolejny miażdżący zwrot akcji, emocje między bohaterami nie stygną nawet na moment. Idealne zakończenie historii wyjętego spod prawa motocyklisty, który wreszcie odnajduje dom.




Opis: 
Mroczny i seksowny finał uwielbianej serii King
Bear siedzi w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełnił. Ucieczka jest jedyną rzeczą, o jakiej marzy przystojny i niebezpieczny motocyklista. Wie, że musi się wydostać z więzienia, bo jego ukochana jest tam, gdzie nie może jej chronić.
Thia ukrywa się, pozostając pod opieką przyjaciół Beara. Stara się być cierpliwa i czekać, ale miesiące bez kontaktu z nim są jak tortura. Nadszedł czas, by zawalczyć o powrót ukochanego mężczyzny.
Jedynym sposobem na przetrwanie tych dwojga będzie pójście na wojnę z Choppem, niebezpiecznym przywódcą gangu motocyklowego.
Bear i Thea stoczą walkę na śmierć i życie o swoje prawo do miłości.


   Lektura "Soulless" była dla mnie, jak spotkanie z dawnymi przyjaciółmi. Nie sądziłam, że to będzie tak dobre! Kontynuacja historii Beara przeszła moje najśmielsze oczekiwania dostarczając mocnych wrażeń, gorących emocji i miażdżących zwrotów akcji. Samo zakończenie natomiast wprawia w osłupienie. Jest mrocznie, niebezpiecznie, krwawo... kule przeszywają powietrze przy dźwiękach Sinatry, a ja obserwuję to wszystko ciesząc się niczym mała dziewczynka. Nie, nie oszalałam. Po prostu pokochałam świat Kinga, Beara i Perppyego. A skoro o tym ostatnim mowa, jego fani będą zachwyceni. Ale... zacznijmy od początku!
   Poprzednia część kończy się w dość dramatycznym momencie. Bear zostaje aresztowany, ponieważ bierze na siebie winę za morderstwo. Parę czeka sześć długich miesięcy rozłąki. Bear cały czas martwi się o bezpieczeństwo Thii, jednak i nad nim czyha kat. Ciekawiło mnie, jak autorka rozwikła sprawę jego aresztu i muszę przyznać,że dość sprawnie poradziła sobie z tym problemem. Podczas nieobecności Beara opiekę nad jego różowowłosą ukochaną sprawuje Rage. Jest bezstronnym duchem, który nie obiera żadnej ze stron przez względy moralne. Liczy się to, który pracodawca więcej zapłaci. Jest komicznym połączeniem choleryka z zaawansowaną bakteriofobią i skłonnością do destrukcji ukrytym w ciele stereotypowej lalki Barbie. Szybko polubiłam tę szaloną dziewczynę, pomimo tego, że na początku byłam do niej sceptycznie nastawiona. Mimo, że ma doświadczenie w wysadzaniu budynków i świetnie posługuje się bronią to nie umie odnaleźć się w relacjach damsko-męskich. Fascynuje ją relacja między Bearem i Thią, i traktuje ich niemal jak obiekt badań. Jest postacią na tyle dziwną, że od razu absorbuje uwagę czytelnika.
   Akcja nabiera rozpędu, kiedy Bear wraca do gry. Nie jest mu dane zbyt długo cieszyć się z odzyskanej wolności, ponieważ nieuchronnie zbliża się ostateczne starcie z jego własnym ojcem. Po rzuceniu wyzwania Chopowi nie pozostaje nic innego prócz szykowania się na wojnę i rekrutowania własnej armii. Jakie jednak szanse może mieć kilku zjednoczonych mężczyzn przeciw potężnemu gangowi? Z pewnością poleje się krew i nie wszyscy wyjdą cało z tego starcia.
   Mam wrażenie, że w tej części wszystko jest zwielokrotnione. W poprzednim tomie Bear był szorstki, niebezpieczny, natomiast tutaj staje się nieokiełznany. Po rozszyfrowaniu swoich uczuć względem Thii jest zdeterminowany do zapewnienia jej bezpieczeństwa. Nie dopuści do tego, by choćby jeden różowy włos spadł z jej głowy, a jeśli ktoś ją tknie- już nie żyje. Bear nie cofnie się przed niczym. Jest równie przerażający w swoich zapędach, co pociągający.
   Przywykłam do tego, że Frazier nagina w swoich książkach wszelkie granice, ale tym razem nie ma żadnych ograniczeń. Zagrożenie, brutalność, a nawet śmierć przeradzają się po chwili w dzikie pożądanie. To zdecydowanie nie jest jeden z ckliwych romansów. Jeśli takiego szukasz- czym prędzej zmień adres, bo po tej lekturze poczujesz się zbrukana.
   Autorka kilka razy przenosi nas również do przeszłości. Fragmenty z dzieciństwa Beara i Thii idealnie uzupełniają luki w historii. Ponadto znajdziemy też kilka scen z okresu dorastania Kinga, Beara i Prepyego, które wyjaśniają pewne wątki, ale i stwarzają nowe pytania. Dodatkowo drastyczne sceny, których świadkiem niejednokrotnie był Bear nastawiają czytelnika przeciw największemu wrogowi bohatera, jakim jest jego własny ojciec. Po kilku flashbackach nie mamy wątpliwości, że Chop zasłużył na najwyższą karę za swoje zachowanie względem syna.
   Zakończenie, jak na Frazier przystało, jest bardzo dynamiczne, zaskakujące i krwawe. Znalazło się kilka scen, które dosłownie zmroziły mi krew w żyłach. Na szczęście autorka nie przekoloryzowała całości i dzięki temu wydarzenia wydają się prawie realne. Prawie, bo nie życzyłabym takich doświadczeń nikomu. No, chyba, że chodziłoby o spotkanie z przystojnym motocyklistą. 
   Poza rozwikłaniem kilku wątków ważnych dla historii Beara pisarka otworzyła sobie kolejną furtkę do całkiem nowej historii. Ci, którzy już czytali będą wiedzieć, o czym mówię, a pozostali koniecznie muszą sprawdzić, co mam na myśli. Jedno jest pewne- kolejny tom na horyzoncie!
   "Soulless" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy pokochali postać nieustraszonego motocyklisty. Jestem pewna, że fani serii nie będą rozczarowani. To pełnokrwista opowieść o miłości, która nie zawsze rozkwita w idealnie nieskażonym świecie; o rodzinie, którą nie zawsze definiują więzy krwi oraz o braterstwie i poświęceniu. Ja kupiłam ją w całości i mam nadzieję, że i Wy dacie jej szansę!
  Moja ocena: 9/10
  Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!  








[Przedpremierowo!] Pierwszy tytuł New Adult od K.N. Haner- "Zapomnij o mnie"

[Przedpremierowo!] Pierwszy tytuł New Adult od K.N. Haner- "Zapomnij o mnie"

   Co kryje się za określeniem "dobra", kiedy właśnie tak nazywamy daną książkę? Chodzi o piękną okładkę, która już z księgarnianej półki przyciąga nasz wzrok? A może o bezbłędny język i przyjemny w odbiorze styl autora? Czy może jednak o fakt, że dana książka nie daje nam o sobie zapomnieć? Moim zdaniem właśnie to czyni lekturę "dobrą" i nie dajcie się zwieźć tytułowi. Nowa powieść K. N. Haner wcale nie tak szybko zniknie z Waszych myśli. 



 "Lawless" T.M. Frazier- Elektryzująca i szorstka opowieść Beara

"Lawless" T.M. Frazier- Elektryzująca i szorstka opowieść Beara

   Mroczny świat Kinga pochłonął mnie po raz kolejny. Prawdziwa, niebezpieczna, elektryzująca- taka właśnie jest opowieść Beara! Sięgając po pierwszą książkę z tej serii nie przypuszczałam nawet, że aż tak przypadnie mi do gustu. Tymczasem Bear okazał się bohaterem, który, mimo swoich karygodnych wad, wzbudził we mnie ogromną sympatię. Powrót do świata balansującego na granicy bezprawia i moralności uważam za udany!


Opis:
   Trzeci tom szorstkiej, pełnej seksownych i bardzo niebezpiecznych bad boyów serii T.M. Frazier! Historia Beara, na którą fani czekają ze szczególną niecierpliwością! 
   Bear jest kompletnie zagubiony. Kiedyś miał klub i przyjaciół, a teraz jest sam. Kiedy uznał, że jedyne, co nadaje sens jego życiu to zatracenie, nagle pojawia się ona. Dziewczyna z przeszłości, dziewczyna o różowych włosach, której jest coś winien, której coś kiedyś obiecał.
   Thia potrzebuje pomocy, potrzebuje kogoś, kto ją ocali. Zwraca się więc do jedynej osoby, która może jej pomóc… do Beara. Jednak mężczyzna nie jest teraz w dobrym momencie życia, które popadło w ruinę, podobnie jak jego serce. Czy jedna obietnica z przeszłości wystarczy, żeby Bear podjął decyzję? Czy to on ocali dziewczynę, a może to ona ocali jego?
   Będzie grzesznie, seksownie, niebezpiecznie. T.M. Frazier po raz kolejny nie zawiodła swoich fanów!

   Bear to najlepszy przyjaciel bohatera poprzednich dwóch części, czyli Kinga. Po tym, czego doświadczył jest jedynie cieniem nieugiętego mężczyzny, którym kiedyś był. Ból, który wywołują wydarzenia z przeszłości tłumi morzem mocnego alkoholu i chętnych kobiet. Wyrzekając się motocyklowego gangu, podpisał własny wyrok śmierci. Wie, że powrót w rodzinne strony nie przyniesie niczego dobrego. Kiedy jednak King przysyła mu zdjęcie skatowanej dziewczyny o truskawkowych włosach w Bearze budzi się uczucie, którego nie jest w stanie nazwać. Wie jedynie, że za wszelką cenę musi ochronić dziewczynę, którą ostatni raz widział dziesięć lat temu. Nie zważając na konsekwencje postanawia wrócić i dowiedzieć się, co lub kto doprowadził ją do takiego stanu. 
   Thia to młodziutka i równocześnie niesamowicie doświadczona życiem dziewczyna. W wieku siedemnastu lat zarządza rodzinnym sadem pomarańczy i pracuje na dwa etaty. Kiedyś miała kochającą rodzinę. Wszystko zmieniła jednak śmierć jej młodszego brata, która wpędziła jej matkę w chorobę psychiczną, a ojca do grobu. Kiedy niedoskonały świat Thii zaczyna rozpadać się na kawałki zdesperowana dziewczyna postanawia szukać pomocy u Beara. Chłopaka, który dziesięć lat temu podarował jej pierścień i złożył pewną obietnicę. 
   Postać Beara pojawiła się we wcześniejszych częściach i już wtedy bardzo mnie intrygowała. Dlatego z zaciekawieniem sięgnęłam po jego historię. Seria, którą rozpoczął "King" ma w sobie pewien mroczny klimat i brutalność, której autorka nigdy nie szczędzi. W poprzednich książkach jednak niektóre momenty wydawały mi się nieco nierealne i naciągane. Z kolei w "Lawless" wszystko idealnie mi grało. Kolejny tom to zawsze pewna obawa, ponieważ niełatwo utrzymać narzucony wcześniej poziom. Autorce udało się to świetnie. Mrok spowijający bohaterów nie rozwiał się i magicznie nie wyparował. Dodatkowo w "Lawless" brutalność, która się pojawia jest w pewien sposób umotywowana. Podczas lektury niejeden raz włoski na karku stanęły mi dęba,a na skórze pojawiła się gęsia skórka. To idealny dark romance z brutalnością, która sprawia, że historia jest bardziej prawdziwa.
   Skoro wspomniałam o romansie muszę rzec dwa słowa o wątku miłosnym. Relacja Thii i Beara nie jest łatwa. Zaczyna się od nienawiści i podejrzeń, ponieważ Bear nie wierzy w jej słowa. Thia z kolei po pewnym czasie zdaje sobie sprawę jak bardzo chłopak, którego poznała 10 lat temu się zmienił. Po podsłuchaniu kilku szczerych rozmów Beara z Kingiem jest pewna, że źle postąpiła szukając u niego pomocy. Ich historia ma wiele wzlotów i upadków, momentów pełnych namiętności i nienawiści. Początkowo byłam zaskoczona dużą różnicą wieku między bohaterami, ale raczej nie dało się jej odczuć. Thia i Bear stworzyli parę, która idealnie się uzupełniała i choć to Thia była w potrzebie, to ona uratowała Beara. Wybudziła go z letargu, w który popadł i zmusiła do działania. Dzięki niej powraca dawny Bear- nieugięty i walczący o tych, których kocha do ostatniej kropli krwi.
   Relacja tej dwójki jest wypełniona napięciem i wyczuwalną chemią, jednak nie rzucają się na siebie przy pierwszej możliwej okazji. Bear ma na względzie dobro Thii, jej uczucia i to, że jego bliskość może ją zniszczyć. Niejednokrotnie stara się ją od siebie odtrącić. Jego postać w tej części ujęła mnie całkowicie. Kinga polubiłam, choć nigdy nie wyzbyłam się lęku, który we mnie wzbudzał. Bear z kolei pochłonął moje serce. Jest postacią nieidealną do bólu, zniszczoną i gnębioną przez przeszłość, a mimo to skrywa wrażliwe wnętrze. 
   Postać Thii również odebrałam bardzo pozytywnie. Niejednokrotnie jej współczułam, ale i podziwiałam za determinację i odwagę. Ja raczej nie znalazłabym w sobie tyle odwagi. Jej zachowanie czasem było nierozsądne czy lekko irytujące, ale nie zapominajmy, że to nastolatka. 
   Autorka kolejny raz zapewniała nam niesamowitą podróż w głąb okrutnego i szorstkiego świata. Rzeczywistość wykreowana przez Frazier jest dość specyficzna i aby się w niej odnaleźć warto brać na pewne rzeczy poprawkę. Po dwóch częściach mogłoby się wydawać, że mężczyźni w skórach wymierzający prawo ciężką amunicją nie robią na mnie wrażenia, ale jednak... Ten klimat ma w sobie coś magnetycznego, co mnie przyciąga i mami. Fabuła jest bardzo dynamiczna i łatwo wciągnąć się w akcję. Z zapartym tchem pochłaniałam kolejne strony aż dotarłam do miażdżącego serce zakończenia. Nie mam wyjścia, muszę sięgnąć po kolejną część!
   Bardzo miłym, dla mnie, elementem było też wplecenie Kinga i jego ukochanej w wydarzenia z "Lawless". Dobrze wiedzieć, że ich (nie tak mała) rodzina ma się dobrze. Mimo całkiem nowej historii autorka nie pominęła znanych postaci, dodając całości kolorytu.
Obowiązkowa pozycja dla fanów Kinga. Muszę jeszcze pisać,że polecam?
   Moja ocena: 9/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Finał gorącej trylogii z prawniczym twistem- "Prawo miłości" Whitney G.

Finał gorącej trylogii z prawniczym twistem- "Prawo miłości" Whitney G.

   "Prawo miłości" to finał historii aroganckiego prawnika i pyskatej baletnicy, których znajomość rozpoczęła się od pasma kłamstw. Trzeci tom jest doskonałym zakończeniem serii i odpowiedzią na wszelkie pytania, które zrodziły się u czytelnika podczas lektury wcześniejszych części. Odpowiednia nuta pikanterii, kłamstwa i tajemnice z przeszłości. Czy w tej historii jest miejsce na Happy End?




Opis: 
   Kiedy Andrew ostrzegał ją, że jest zimnym i bezdusznym draniem, który nigdy się nie zmieni, powinna była mu uwierzyć. Jednak teraz jest już za późno, bo Aubrey się zakochała.
   Wydawało się, że wszystko między nimi się układa, ale Andrew wywinął taki numer, że, Aubrey oprócz miłości będzie musiała znaleźć w swoim sercu miejsce na nienawiść, bo nigdy mu nie wybaczy tego, co zrobił.
   Andrew jest przekonany, że Aubrey da się zastąpić, więc wpada w wir przypadkowych randek. Jednak każda kobieta, do której chce się zbliżyć, przypomina mu blondwłosą piękność, w której oczach przeglądał się tyle razy. Chociaż wyrzucił Aubrey ze swojego życia, nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo stała się dla niego ważna.
   Czy Aubrey da kolejną szansę mężczyźnie, który tak głęboko ją zranił?


   "Prawo miłości" to ścisła kontynuacja wydarzeń z poprzednich dwóch tomów, których recenzję znajdziecie tutaj. Jeśli ich nie czytaliście, to radzę zacząć od początku, bo lektura tego tytułu bez ich znajomości mija się z celem. Sama zrobiłam zdecydowanie za długą przerwę od przeczytania dwóch pierwszych tomów, przez co zdążyłam zatęsknić za bohaterami trylogii Domniemanie Niewinności. Zdążyłam też prawie zapomnieć, jakim wielkim draniem jest Andrew i choć jest nadal arogancki do bólu to tym razem możemy poznać jego zupełnie nowe oblicze. Zagłębiamy się też w przeszłość, którą do tej pory z powodzeniem ukrywał.
   Zaczynamy od końca, ponieważ na początku książki Aubery i Andrew rozstają się ze sobą. Nie ukrywam, że zaskoczył mnie kierunek, w którym autorka poprowadziła akcje, ale dzięki temu nie było przewidywalnie i sztampowo. Aubery, by uleczyć złamane serce i całkowicie odciąć się od Andrew postanawia zrezygnować ze stażu w kancelarii, w której on pracuje. Dziewczyna chce wreszcie zawalczyć o własne marzenia i wyjeżdża do Nowego Yorku, by w całości poświęcić się baletowi. Nowe miasto, nowe możliwości, nowe życie. Z czasem Aubery znajduje pocieszenie w ramionach jednego z członków Nowojorskiej Grupy Baletowej, w której teraz jest primabaleriną. Braian est czułym i opiekuńczym partnerem- zupełnym przeciwieństwem aroganckiego prawnika. Jednak czy tego właśnie pragnie Aubery? Czemu ciągle nie umie zapomnieć o dawnej, namiętnej znajomości?
   Po odejściu Aubery, Andrew zdaje się nie być sobą. Ucieka do dawnego stylu życia, czyli powrotu do przygód na jedną noc. Niestety ciągle myśli o swojej stażystce, widząc ją w każdej kobiecie, którą spotyka. Anderw nie chce dopuścić do siebie myśli, o tym, że Aubery stała się dla niego kimś więcej. Poza wyparciem prawdziwych uczuć, sen z powiek spędza mu także sprawa z przeszłości, która po latach wypłynęła na światło dzienne. Zostaje wezwany jako świadek na jedną z rozpraw w Nowym Yorku i całkiem nieprzypadkowo udaje się na występ Aubery. Widok jego byłej kobiety, szczęśliwej w ramionach innego, łamie mu serce. Mimo to postanawia ją odzyskać. Okazuję się jednak, że Aubery pogodziła się z ich rozstaniem i nie zamierza nawet z nim rozmawiać. Czy uczucie zrodzone na kłamstwach przetrwa taką próbę?
   Autorka kolejny raz funduje nam fabułę wypełnioną po brzegi słownymi utarczkami bohaterów i bezbłędnymi ripostami. Podobnie, jak w poprzednich częściach, i tu, znaczną część zajmują dialogi, które z resztą są bezbłędne. Wypowiedzi nie są w żadnym stopniu sztywne czy wymuszone. Dialogi przebiegają bardzo płynnie, a opisów mamy niewiele. Dodając do tego lekki i przyjemny w odbiorze styl Whitney G. mamy równanie, które wyjaśnia nam dlaczego książkę pochłania się w zawrotnym tempie.
    Jak już wspomniałam, postaci nie straciły na wyrazistości i nadal drą między sobą koty. Cieszyłam się z faktu, że autorka pchnęła Aubery w stronę baletu i niespełnionych marzeń. Natomiast z tego, że odsunęła ją od Andrew cieszyłam się już znacznie mniej. Oboje mają wybuchowe temperamenty i bardzo lubiłam przypatrywać się ich przekomarzaniom. W tej części poznajemy też przeszłość Andrew, która do tej pory była owiana tajemnicą. W pewnym stopniu jego postać się zmienia. Nie wyobrażałam go sobie zabiegającego o względy jednej kobiety, a jednak- nie pozwala Aubery o sobie zapomnieć. Nie zmienia się jednak w dżentelmena. To mu chyba nie grozi. Nie z jego niewyparzonym językiem.
   Dzięki sprytnemu odsunięciu od siebie głównych bohaterów lektura staje się jeszcze przyjemniejsza. Mimo, że nie są ze sobą tak blisko, jak wcześniej, chemia między nimi nie zmalała. Ich uczucie jest zdecydowanie wyczuwalne i nie można go przeoczyć. Oczywiście nie zabrakło również gorących scen, ale jest ich raczej mniej, co chyba w ogólnym rozrachunku wypada korzystniej.
   Autorka zachowała również styl z poprzednich tomów i przed każdym rozdziałem serwuje nam jedno z typowo prawniczych określeń wraz z jego definicją. Jest to idealne dopełnienie prawniczego świata. Tym bardziej, że każdy z opisów dotyczy w pewnym stopniu wydarzeń z danego rozdziału. Dzięki temu znacznie lepiej odnaleźć się w prawniczym świecie, który do samego końca nie daje bohaterom o sobie zapomnieć.
   Już podczas lektury wcześniejszych tomów zdążyłam polubić głównych bohaterów, więc z przyjemnością sięgnęłam po zakończenie serii i nie zawiodłam się w żadnym calu! Z zaciekawieniem śledziłam losy zuchwałego prawnika i kłamliwej baletnicy. Nie wiem jednak kto w rzeczywistości okazał się większym kłamcą, ale to zostawiam już do rozstrzygnięcia Wam. Gorąca historia, pełna niespodzianek, humoru i nieokiełznanej namiętności. Polecam!
   Moja ocena: 8/10
   Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!





Idealny towarzysz letniego popołudnia -"Uwikłani. Grzeszne noce" Laurelin Paige

Idealny towarzysz letniego popołudnia -"Uwikłani. Grzeszne noce" Laurelin Paige

   Seria "Uwikłani" zajmuje w mojej biblioteczce oraz sercu dość zaszczytne miejsce, nie mogłam więc przejść obojętnie obok wydanej niedawno nowelki. Krótki dodatek do cyklu skupia się na postaci, która we wcześniejszych tomach była nieco pomijana. Norma Anders, czyli współpracowniczka i prawa ręka znanego nam Hudsona, wreszcie doszła do głosu. Zapewniam, że jej opowieść rozgrzeje Was do czerwoności!




Copyright © 2014 Z Nitką o książach , Blogger